Szlabanna sny!
Zaczynając od wielkiego gęstego bukietu kwiatów. Nie jakieśTAM róże i nie cośTAMgdzieśTAM!
Jakw filmach pokój kipi kwiatami i jakimś uczuciem-przeczuciem-odczuciem.
Kwiatyw takiej ilości nigdy nie bez powodu?
Wybuchamśmiechem, sytuacja groteskowa, znów z bajki cytat sobie drwi.
Pięknieto wszystko wygląda o poranku. Uwielbiam gdy skowronek zawiesza się.
Patrzę,tęsknię, marzę, coś dopisuje a coś wykreślam.
Wymyślamcentymetr po centymetrze przedpokój, salon, kuchnie, łazienkę, korytarz,balkon, sypialnię może nawet i garaż. Od stóp do głów kreację wymyślam,zakreślam najważniejsze fragmenty opowieści. Każdy mebel widzę dokładnie, nakanapie nowej siadam, nowe talerze umyję, a ty podejdziesz, złapiesz mnie zaszyję, odwrócisz i się rozpłynę.
Bezprzerwy śnię!
skomentuj (0)
dziś jako złotowłosa z burzą loków …. płynących po ciele i twarzy zupełnie nieregularnie…
patrząca w niebo z zamkniętymi oczami, ciemnymi rzęsami
tańcząca na łące, bosymi stopami
ciało wesołe, niewiele na nim
wiatr włosami się bawi, ona się śmieje, myśli tylko o sobie
kolory ciepłe, niebo w kolorze paryskiego błękitu w obłoczki pomalowane
kolory niemożliwe, nienaturalne lecz prawdziwe
podchodzi, całuje ją i tańczą razem walczyka
wszystko dzieję się między słowami w niedopowiedzeniu i lekkości
skomentuj (0)
Leżę sobie na bardzo zimnej i nierównej kostce brukowej
Kocie łby!
Ciasna ulica, zamglona, ciemna gęstym powietrzem gdzie zupełnie nie da się nie myśleć
Więc się położyłam i patrzę prosto przed siebie
W ogóle nie widzę nieba bo mgła… i te latarnie
Widzę ten sam niezidentyfikowany kolor, dokładnie ten co gdy zamknę oczy i skieruje twarz do słońca
Leże zupełnie odprężona a rzeczywistość mi się kręci
Z oddali słyszę coś w rodzaju muzycznej ekstazy, ktoś za pomocą instrumentu osiąga rzeczy niemożliwe
Moje ciało to odbiera każdym milimetrem, dokładnie i szczegółowo
Przeżywa rozkosze
Ja się uśmiecham spokojnie, bo ta ulica wyzwala
Pozwala na rzeczy niemożliwe
‘ (…) brak barw, jak gdyby w tym tandetnym, w popłochu wyrosłym mieście nie można było sobie pozwolić na luksus kolorów.’
Nic więc mnie nie rozprasza
Wszystko pasuje i stymuluje
Wdech, potem wydech z narastającym uśmiechem
skomentuj (0)
Tysiąc myśli kompletnie nie do zwerbalizowania! Czas twórczy i jałowy jednocześnie?
Piękna jesień zapierająca zupełnie dech w piersi. Powalająca melodią spokojnie brzmiącej wiolonczeli ryjącej brzydki rysunek w głowie.
Cały paradoks polega na tym by nauczyć się zapominać o jednych, a pamiętać o innych spawach.
Piosenka , w której zakochałam się pewnego lata brzmi teraz bardzo jesiennie jakby tylko dla tej pory napisana.
Przez łzy się śmiała czy płakała ze śmiechu?
(Ta pauza jest przerażająca!)
Powinno być jaPko ewentualnie jaBko, a po cholerę komuś jabłka?
Głuchy telefon to głupia zabawa! Ktoś komuś coś gdzieś tam i w końcu gówno z tego wychodzi.
Prosto z mostu, człowiek człowiekowi – promujemy taki prąd
Soki owocowe poprawiają jakość życia!?
Liście wefruwające przez okno to sprawa nieznośnie magiczna… dobrze, że chociaż mgła pozostaje na zewnątrz!
Ciekawą zabawą jest modulacja głosu… Nie sądzisz?
skomentuj (3)
Królik je - Ja siedzę
Prawie wyprostowana na prawie leżącym fotelu z nogami na biurku.
Litrami piję wodę, może pomoże.
Królik wyciągnięty, z zaplątanymi nogami , mój Królik jest joginem.
Skrzętnie wyczyszczona klawiatura działa i odetchnęłam ulgą.
Bardzo ładnie mam pościelone łóżko i to mnie dziwi wielce.
Królik zasypia, a ja przeszkadzam mu muzyką.
skomentuj (0)
Spojrzała na swoją listę kiedyś tam wypisanych marzeń… skreśliła kolejną pozycję myśląc po cichu, że to się nigdy nie uda. Nigdy nie będziesz latać ani skakać! Nie zdobędziesz szczytów ani głębin. Jesteś tchórzem, przecież o tym wiesz… Skąd się to wzięło na tej kartce? Skrzętnie przejrzała resztę wynurzeń i z ulgą stwierdziła, że reszta jest jeszcze do osiągnięcia. Było tego niewiele i raczej monotematycznie, ale czy marzenia muszą być wyszukane?
„ Ta wielka, fałdzista noc jesienna, rosnąca cieniami, rozszerzona wiatrami, kryła w swych ciemnych fałdach jasne kieszenie, woreczki z kolorowym drobiazgiem z pstrym towarem czekoladek, keksów, kolonialnej pstrokacizny. Te budki i kramiki, sklecone z pudełek po cukrach, wytapetowane jaskrawo reklamami czekolad, pełne mydełek, wesołej tandety, złoconych błahostek, cynfolii, trąbek, andrutów i kolorowych miętówek, były stacjami lekkomyślności, grzechotkami beztroski, rozsianymi na wierszach ogromnej labiryntowej, rozłopotanej wiatrami nocy.”
B. Schulz
Sklepy Cynamonowe
skomentuj (0)
W mojej głowie mieszka Idiotka, która na zbyt wiele sobie pozwala.
Na rozkosze duszy i ciała.
Idiotko! Nie jesteś tu mile widziana!?
Chcesz bym nad Tobą zapanowała?
Ja igram z ogniem i daję jej poszaleć.
skomentuj (0)
Przedziwne sny o trampkach kołach i jeszcze czymś…
Sen również o potwornym wyrzutotwórczym zapomnieniu… pędzeniu i nie mieniu szans na zdążenie.
Okrutny sen… przegalopował przez mój mózg tworząc w nim wielkie dziury.
Bardzo stymulujące spotkanie… a właściwie dzień, mnóstwo refleksji i chęci….
Co jakiś czas czuję dziwny zapach, który o czymś mi przypomina, ale jak już prawie sobie przypomnę o czym?... znika… Złośliwość losu
Często jakoś tak, różnie, zawsze inaczej towarzyszy mi klamra kompozycyjna… zawsze wtedy z przerażeniem stwierdzam, że istnieją siły wyższe…
Skrzętnie ukrywam się przed rzeczywistością… Czasem nawet wychodzi…
skomentuj (0)
z dzisiaj:
Jestem u koleżanki ze studiów Pauliny. Przepraszam ją że tak bez zapowiedzi wpadłam, ale byłam niedaleko i pomyślałam, że nic się nie stanie gdy na śniadanie. Paulina się ucieszyła i kawa herbata kanapeczki. Przychodzi jej dziewczyna, witam się, przedstawiam no i rozmawiamy, okazuje się że mamy wiele tematów i dużo śmiechu. Mieszkanie małe ale przytulne, fioletowy pokój i jasna pościel. Ciekawe rzeczy na ścianach.
Następnie jestem na jakimś obozie i mam do wykonania jakieś zadania. Podchodzę do krawędzi przypinam uprząż do haku i zjeżdżam pionowo w dół potem odpinam się wykonuje zadanie i chce wracać. Przypinam się znów ale się jakoś nie udaje i efekt taki że trzymam się ręką za hak a on jedzie do góry, ale utrzymuję się. Pojawia się problem bo to coś z hakiem odjeżdża gdzieś daleko od tego miejsca gdzie miało stanąć i ja wiszę i jadę, wołam o pomoc, nikt nie słyszy. Puścić się nie mogę bo wysoko a czuję że ręka mnie boli. W końcu jak robi się niżej postanawiam skoczyć w pokrzywy. Cała się poparzyłam i wracam do obozu.
Jestem w ciąży, takiej że już troszkę widać ale nie bardzo. Czasem czuję jak się we mnie coś rusza. Kejt jest w 9 miesiącu i ma wielki brzuch a Emilka też w którymś. Wszystkie szczęśliwe na Ostatniej rozmawiamy o imionach i pierdołach (!) Ja nie mogę się doczekać żeby dowiedzieć się jaka płeć, Kejt ma chłopca, Emilka stwierdza że chyba woli nie wiedzieć. Kejt zaczyna rodzić, no to że niby jedziemy do szpitala, trzy ciężarne w tym jedna rodząca, jedziemy. W szpitalu Kejt rodzi wrzeszcząc bardzo, chłopiec piękny. Ja mam USG i mam się już dowiedzieć jaka płeć ale koniec snu. Nie mam pojęcia kto był ojcem.
skomentuj (0)
Moja głowa bawi się słowami…. Zaplata je, zgniata a potem wyrzuca prosto do góry… Lecą, wysoko a potem z niemożliwą prędkością spadają (celowo ich nie łapię), roztrzaskują się, a ja z szyderczym śmiechem czytam jak się rozsypało. Potem niedbale, z pewną śmieszną niechęcią zamiatam je stopą pod dywan, tam czekają na kolejną zabawę.
skomentuj (0)